Kot – prezent? Tak, ale…

Czy dawanie zwierząt w prezencie to dobry pomysł? Moim zdaniem tak, ale tylko wtedy, gdy jesteśmy w stu procentach pewni, że osoba obdarowywana rzeczywiście tego zwierzaka pragnie… Sama zostałam kiedyś „obarczona” żywym i kłopotliwym dla mnie prezentem, dlatego nigdy w życiu w ciemno nikomu nie podarowałabym żywego stworzenia!

Kłopotliwy i niechciany prezent

bengal 2

Tak się złożyło, że kilka lat temu mój syn dostał od swojej chrzestnej matki na urodziny rybkę – welona, razem z kulą-akwarium i pokarmem. Cóż, radości po młodym widać nie było za bardzo, ale gdy rybka zdechła po dwóch dniach, bardzo to przeżywał. Byłam zła na kuzynkę, że nie zapytała mnie, czy chcę w ogóle mieć w domu zwierzę i to jeszcze rybkę, której hodowla wymaga wiedzy. My byliśmy zupełnie nieprzygotowani, „zieloni” i skończyło się katastrofą.  Każdy, kto ma choć odrobinę wrażliwości, powinien wiedzieć, że zwierzę, choćby i rybka, to nie rzeczy, które można, ot tak, dawać innym. Zanim więc zdecydujemy się sprezentować komuś żywy prezent, sprawdźmy, czy na pewno będzie to miła niespodzianka, a nie kłopot.

Wyczekany koci arystokrata

bengal 1

Mój partner okazał się bardziej rozumny w kwestii „żywych suwenirów” od mojej kuzynki i zanim zakupił dla mnie taki właśnie podarunek, sprawdził dokładnie, czy sprawi mi tym przyjemność i czy nie będzie to dla mnie obciążenie. Uprzedził mnie też, że kociak, bo o „kocim” prezencie mowa, dotrze do mnie za kilka dni. Mogę więc się do owego „przyjęcia” przygotować….

Nasz nowy domownik jest prawdziwym kocim arystokratą o wdzięcznym imieniu – Snikers. 🙂 To kot bengalski, przepięknie umaszczony i bardzo młodziutki.  Z tego, co zdążyłam sprawdzić, zanim jeszcze zaczęłam marzyć o posiadaniu kota tej rasy, jest to idealne zwierzę do domu – przede wszystkim zupełnie nieagresywne, nie używa pazurów, uwielbia się bawić, nie potrzebuje dużej przestrzeni, dobrze znosi towarzystwo innych zwierząt. Mam nadzieję, że mój kociak taki właśnie będzie. 🙂 Bardzo bym też chciała, aby „królowa”- Sajgonka przyjęła go jak matka, a nie jak obrończyni terytorium. 😉

 

 

Dodaj komentarz

(*) Required, Your email will not be published

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.