Kocie feministki :)

Pisałam niedawno o potrzebie „zaprzyjaźnienia się” z ginekologiem. Każda kobieta powinna odwiedzać go regularnie – nawet jeśli wydaje się jej, że jest zdrowa. Na nasze nieszczęście – najgroźniejsze dla nas choroby (np. rak piersi czy rak szyjki macicy) nie dają na początku żadnych dolegliwości, a jak wynika z historii mojej rodziny – inne dolegliwości też mogą nie być charakterystyczne…

Ale dziś nie o ginekologu tylko o sterylizacji… 🙂 – oczywiście zwierząt, bo w przypadku ludzi jest to zakazane prawem.

Czemu taki temat? Bo jestem na bieżąco. Właśnie odebrałam moją kotkę Sajgonkę od weterynarza…  Jesteśmy po zabiegu i kontroli. Możemy więc już zapomnieć o niedogodnościach, ale jeszcze dwa tygodnie temu było tak: 🙂

WP_20170115_13_12_34_Pro

Dlaczego warto zdecydować się na kocie zabiegi hamujące płodność?

Po pierwsze dla wygody właściciela, po drugie – aby ustrzec kotkę przed chorobami. Ruja u kotki jest to zjawisko bardzo częste. Jeśli kotka nie zajdzie w ciążę może mieć ruję co 2-3 tygodnie!  Wiąże się z tym miauczenie i burza hormonalna dająca się we znaki domownikom i sąsiadom,  częste i głośne zaloty okolicznych kocurów i znaczenie terenu – niestety bardzo nieprzyjemne „zapachowo” i niełatwe do usunięcia. Dodatkowo kotka, która nie wychodzi z mieszkania i nie ma szans na zajście w ciążę, narażona jest na choroby narządu rodnego. Oczywiście można stosować antykoncepcję w postaci zastrzyków, ale jest ona  w efekcie i bardziej kosztowna i mniej korzystna dla samej kotki.  – Zastrzyki trzeba wykonywać co 3 miesiące,  jest to koszt około 50-60 zł, w dodatku nie można się nawet o jeden dzień spóźnić, bo może to spowodować komplikacje w postaci zapalenia narządu rodnego itp. Jeśli więc nie mamy w planach założenia hodowli, lepiej i dla nas i dla zwierzaka, abyśmy zdecydowali się na sterylizację lub kastrację.

Sterylizacja czy kastracja?

Kiedyś myślałam, że sterylizuje się kotki, a kastruje kocury, ale gdy zgłębiłam temat, przygotowując się do zabiegu mojej kocicy, okazało się, że to nieprawda…

Sterylizacja polega na podwiązaniu jajowodów, co oczywiście powoduje niepłodność, ale nie łączy się z usunięciem narządów rodnych. Zabieg ten nie chroni przed chorobami i jest rzadko wykonywany w naszym kraju. Dużo bardziej popularna jest kastracja – zarówno kocurów jak i kotek – jest to zabieg polegający na całkowitym usunięciu narządów rodnych, co nie tylko zapobiega ciąży, ale i chorobom.

Dodatkowym atutem kastracji jest wyciszenie hormonalne zwierzaka, złagodzenie instynktu, powodującego „łazikowanie” i ucieczki, które niestety dość często kończą się np. pod kołami samochodów.

Do minusów, jakie mogę wymienić, należy dwutygodniowy okres rekonwalescencji kota, wymagający noszenia przez zwierzaka specjalnego ubranka. To ubranko dla kotów  (i kotek) z charakterem jest wyjątkowym problemem. Moja Sajgonka zachowywała się jak sparaliżowana – trzeba było nosić ją do kuwety i do miski, co było niezwykle zabawne, bo śmiesznie wówczas się zachowywała. Ale po dwóch tygodniach i zdjęciu kaftanika – wszelkie problemy zniknęły! Drugim minusem jest konieczność kontrolowania diety, bo wykastrowane zwierzaki mają tendencję do tycia – w końcu to taka przyspieszona meno- lub andropauza. 😛 Za to żadnych innych problemów, na przykład z niechcianymi adoratorami – tylko błogie lenistwo…. kocie, oczywiście 🙂

cat-1551783_1920

Szczegóły dotyczące w/w zabiegów, przygotowania itd można znaleźć na stronach klinik weterynaryjnych lub stronach hodowców, np. tutaj: https://agiliscattus.pl/kastracja-kota.html

 

Dodaj komentarz

(*) Required, Your email will not be published

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.