Witaj, świecie! Czas na zmiany!

Czas na zmiany w moim życiu. Postanowiłam pisać bloga… A co mi tam! Może ktoś go przeczyta, a może nie… Może moja historia będzie dla kogoś ciekawa? Może okaże się wsparciem? Może, może, może…

No to od początku… Jestem  Karolina, mam hmmm pomiędzy 35 a 40 lat i właśnie (od trzech lat  🙂 ) próbuję stanąć na nogi po tym, jak rozsypał mi się świat. Zostałam wystawiona z przysłowiowym tobołkiem  oraz dziesięcioletnim synem za drzwi eleganckiego studwudziestometrowego  „domku” z ogródkiem, znajdującego się w jednej z podwarszawskich „sypialni” i…  I skończyła się historia Kopciuszka! Bogaty książę znalazł sobie starszą (!), ale widać bardziej odpowiednią, kandydatkę do „apartamentów”. Na „osłodę” dostałam też pozew rozwodowy, żebym „mogła sobie ułożyć życie  od nowa ” i „nie robiła niepotrzebnych histerii”..  

Normalnie załamałabym się w takiej sytuacji… (bo małżeństwo z A. zniszczyło we mnie nie tylko radość życia, ale i moją osobowość, złamało mnie, odebrało poczucie własnej wartości), ale … tak się nie stało! Dałam radę! Jestem piękna, silna, zaradna i wspaniała, potrafię wiele (a jak nie potrafię, to się nauczę – a co!). Nie dam draniowi satysfakcji!

Gwoli ścisłości: ta moja siła nie wzięła się znikąd i nie przyszłą nagle…  zawdzięczam jej „powrót” dwojgu najwspanialszych ludzi, jakimi – poza rodzicami i synkiem – obdarzył mnie los: Emilii – mojej przyjaciółce i pewnemu tajemniczemu „wielbicielowi” – ale o tym innym razem, bo za bardzo wybiegam w przyszłość.

Dziś chcę tylko powiedzieć, że nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Wszystko, co nas spotyka, ma jakiś głębszy sens, tylko, że najczęściej nie potrafimy go odczytać właściwie albo wcale go nie próbujemy szukać. Ja też nie potrafiłam trzy lata temu znaleźć dobrej strony sytuacji, w jakiej się znalazłam. Co tu dużo „gadać”- zostałam samotną matką, zdradzoną, wystawioną jak niepotrzebny mebel, bez mieszkania, bez „dorobku życia”. No, ale przynajmniej miałam pracę i Emilkę.  Tak właśnie nastąpił w moim życiu „czas na zmianę”. 🙂 Może właśnie ktoś z Was jest aktualnie na takim rozdrożu?

 

Dodaj komentarz

(*) Required, Your email will not be published

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.